Trefl Nature Collection

Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o pewnej limitowanej edycji puzzli ze zwierzętami – mam tu na myśli konkretnie kolekcję Trefl Nature. Gdy ta edycja pojawiła się na rynku, miałam może jakieś szesnaście lat i od razu kilka wzorów wpadło mi w oko. Obiecałam sobie zebrać całą kolekcję, a przynajmniej te puzzle, które przedstawiały zwierzęta (w tej edycji bowiem są jeszcze dwa wzory z kwiatami).

W pierwszej kolejności na stół trafił słynny dziś Zimorodek. Jego hipnotyzujące niebieskie pióra, czarne oko, pastelowe tło – to była miłość od pierwszego wejrzenia. Przez wiele lat wisiał w antyramie nad moim łóżkiem.

Po upływie kilku miesięcy zdecydowałam się zakupić Lwa – piękne, majestatyczne zwierzę odpoczywające w wysokiej trawie. Układało się je o wiele szybciej niż zimorodka, ale też nie należały do najłatwiejszych puzzli.
Następne wzory kupowałam w większych odstępach czasu i zawsze pojedynczo. Jak na nastolatkę z ograniczonymi kieszonkowymi, było to raczej normalne. Pamiętam, że Zebrę dorwałam w pewnym stacjonarnym sklepie w Kielcach przy ul. Sienkiewicza, Gryzzli, Rysia i Orangutana znalazłam na OLX, a na Kameleona trafiłam trzykrotnie w Krakowie już będąc na studiach (chwilę po tym jak go kupiłam, dwukrotnie znalazłam te puzzle w ramce koło śmietnika). Najpóźniej do kolekcji trafiła Ara czerwona ze względu na unikatowość całej serii po upływie tylu lat.


Comments

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z weronikahuptasportfolio

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej