Początki przygód z puzzlami

Swoją przygodę z puzzlami rozpoczęłam jako dziecko, a przynajmniej tak twierdzą moi rodzice. Ponoć jako trzylatka już rozwiązywałam proste układanki składające się z 30 czy 60 elementów. Niektóre z nich mam nawet do dziś.

Pierwsze puzzle o elementacji 1000 ułożyłam mając może dziewięć, dziesięć lat? Pamiętam, że dostałam je wtedy na Boże Narodzenie od rodziców. Były to puzzle z tygrysami marki Castorland. Na te same święta dostałam drugi podobny prezent – puzzle Castorland 1000 Copy of “Springtime”. Do tej pory to jedne z moich faworytów. Są tak wysłużone i zmęczone życiem, jak chyba żadne inne moje puzzle.

Jako dziecko nie miałam zbyt wielu okazji do układania nowych wzorów. Sięgałam wciąż po te same, ulubione obrazki, układając je do znudzenia. Sytuacja nieco się zmieniła po przeprowadzce. Będąc już nastolatką, zaczęłam odkrywać dogodności korzystania z księgarni internetowych. Och, ile pięknych puzzli widziały wtedy moje oczy! Niestety, wiele z nich nie było dostępnych na polskim rynku, toteż stworzyłam sobie listę “chciejstw” z nadzieją, że kiedyś uda mi się ją skompletować. Błagając rodziców o zamówienie coraz to kolejnych pudełek, wydawałam swoje kieszonkowe tylko na to. I tak zaczęła się tworzyć moja kolekcja.

Kolekcja ta powiększała się z roku na rok, nawet teraz niebezpiecznie zwiększa swoje rozmiary. Licząc ponad 700 pudełek jestem zmuszona chować mniejsze opakowania do większych i przechowywać część z nich w rodzinnym domu. Jestem jednak z tego dumna, ponieważ w swoich zbiorach mam kilka perełek, które niełatwo teraz zdobyć, a zdumiewać może fakt, że przeważająca większość z nich została zakupiona wówczas za grosze. Dziś, znając ich cenę, i tak bym się ich nie pozbyła – stanowią dla mnie wartość sentymentalną.

Jedną z moich ulubionych kolekcji jest Schmidt Disney by Thomas Kinkade. Moim pierwszym pudełkiem z tej serii była (teraz totalnie unikatowa) Epoka Lodowcowa. Pamiętam, że kupiłam ją w Empiku za 25 zł na Targach Książki w Krakowie. Byłam wówczas na pierwszym roku studiów. Obecnie posiadam 80 pudełek marki Schmidt, z czego seria Disney liczy sobie 53 sztuki.

Jak na kolekcjonera przystało, lubię zbierać pewne wydania. Moimi faworytami są puzzle z obrazkami takich artystów jak Collin Bogle, Beth Hoselton, Cynthie Fisher, Bonnie Marris, Lucie Bilodeau, Ciruelo, Sung Kim, James Lee, Mark Keathley, Schimmel, Kentaro Nishino, Chuck Pinson, Trisha Hardwick i oczywiście Abraham Hunter. Tym konkretnym kolekcjom poświęciłam nawet fotoksiążkę, zbierając w niej ulubione wzory.

Co jednak wyróżnia się na tyle, aby stanąć na podium? Oto odpowiedź:

I – Ravensburger 1000 Midnight Wolf (Kentaro Nishino) – długo poszukiwany, pionowy wzór z wilkami w niebieskich barwach. Jako, że wilki są moimi ukochanymi zwierzętami, a niebieski – kolorem, ten wybór chyba mówi sam za siebie.

    II – Ravensburger 1000 Dragon Rider (Ciruelo) – puzzle, których większą część stanowi górzyste tło i szafirowa woda, tak naprawdę skupiają na sobie uwagę przez wzgląd na białego smoka, Hobsyllwina, oraz jego jeźdźca.

      III – Castorland 1000 Copy of “Springtime” (Pierre-Auguste Cot) – wspomniane wcześniej puzzle z dzieciństwa, do których mam ogromny sentyment. Ten obraz kojarzy mi się z ciepłem, szczęściem i domem, a oprócz tego jest przepiękny.

        Puzzle z trzeciego miejsca należą do tak zwanej “zielonej serii Castorland”. Wszyscy, którzy kochają Castory, wiedzą o co chodzi 🙂 Są to reprodukcje słynnych obrazów. Seria ta jest też jedną z trudniejszych do skompletowania ze względu na swoją unikatowość. Obecnie posiadam 268 pudełek marki Castorland i jest to u mnie najliczniejsza seria.


        Comments

        Zostaw odpowiedź

        Odkryj więcej z weronikahuptasportfolio

        Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

        Czytaj dalej